Dzisiejszy trening PTS, przerwałem z powodu nagłej sprawy, a mianowicie wezwano mnie do ratowania małej sroczki. Kiedy tylko wstąpiłem na moją działkę od razu się w niej zakochałem. Biedaczysko wypadło z gniazda, a jej surowa matka zamiast polecieć po nią, wolała się na nią patrzeć jak pada i siedzieć w gnieździe z pozostałymi pisklakami. Moi rodzice przed tym jak przybyłem na działkę, zaopiekowali się nią jak mogli przygotowali jej miskę gdzie nawkładali sianka i napoili łyżką. Gdy tylko przybyłem od razu się nią zająłem. Póki nie zacząłem jej głaskać biedna siedziała w tej misce i spała, gdy tylko począłem ją głaskać od razu się ocuciła, zaczęła piszczeć i skakać po misce, aż w końcu wyskoczyła z miski i zaczęła latać wokół mnie. Postanowiłem wziąć ją na ręce
Tak jej się dobrze siedziało, że zasnęła. Siedziałem z nią tak dłuższą chwilę aż się obudziła i zaczęła się do mnie przytulać, biedna pomyliła mnie ze swoją mamą. Gdy tylko zgłodniała zaczęła mi to pokazywać a ja na ten czas zamknąłem ją w klatce która przywiozłem ze sobą i poszedłem szukać robaków. Nie znalazłem glizdy, a robak który znalazłem jej nie podpasował więc postanowiłem wypuścić ją ponownie na trawnik i rozsypać nasiona z pokarmu który specjalnie kupiłem. Gdy jadła usiadłem koło niej i gdy tylko się najadła, wskoczyła do mnie na nogę później na rękę i na ramię. Było to zajebiste uczucie, poczuć takie zaufanie od zwierzęcia, które nie dawno się poznało. Pomoc, przyjaźń i okazanie miłości jednak się opłaca, bo później nam się to zwraca. Wyglądaliśmy jak te postacie z horrorów
stary grabarz z krukiem na ramieniu
. Posiedzieliśmy tak z 15 min. Biedna z mojego ramienia nawoływała swoją mamę, bo widziała jak siedzi w gnieździe jednak ta się na nią tylko patrzyła i miałem przez to wrażenie, że „Ma na nią wyjebane”. Ehm po tym i ona ją olała, i coś nie oczekiwanego się wydarzyło a mianowicie wykonała próbę lotu
Było to cudowne uczucie zobaczyć pierwszą próbę lotu ptaka. Próba tego lotu była radosna a zarazem smutna kiedy tylko wyleciała musiałem ją biedną łapać, ponieważ z powodu przetrąconego skrzydełka szybko opadła. Tak jeszcze się pobawiliśmy chwilę czasu, gdy przyszedł czas na powrót
, spakowałem ją do klatki i pojechaliśmy do domu. Będąc w domu szybko posprawdzałem co sroka je i jak o nią zadbać. Z nią to można iść do każdej restauracji ponieważ ma nie wygórowane menu posiłków, gdyż je wszystko. Po nakarmieniu jej w domu, czas przyszedł na pomyślenie gdzie ją oddać, na czas wyjazdu do Wrocławia. Wpadłem na pomysł aby dać ją na przetrzymanie mojej siostrze, która nie miała nic na przeciwko. Nuska strasznie spodobała się (mojej siostry młodszej siostrze) Wiktorii, która postanowiła być jej mamą. To dobrze przynajmniej wiem, że zapewnioną będzie miała opiekę i rozrywkę. Nuska trzymaj się.
oto ona
. Za wszelkie błędy przepraszam
Godzina późna a chciałem jeszcze napisać tą notkę. Prawdopodobnie Nuska sama wypadła z gniazda, bądź też wywalili ją jej młodsi bracia, lub matka stwierdziła, że jest za słaba i jej się pozbyła. Ehm te dzisiejsze matki

























































