Pamiętnik nowego leśnika

Przybyłem do nowej placówki zaledwie kilka dni temu, a już udało mi się ogarnąć większość bałaganu, jaki zostawił po sobie mój poprzednik. Jego stara chata nie nadawała się kompletnie do niczego, ponieważ była niczym więcej jak kilkoma starymi, przegniłymi deskami pozbijanymi zardzewiałymi, powykręcanymi gwoździami, które ze względu na swoją wielkość bardziej nadawałyby się do wbicia w maczugę, niż żeby budownictwo miało z nich jakiś pożytek. Nie mogę w ogóle pojąć, jak ktoś mógł mieszkać w tak paskudnej lepiance. Szczęśliwiec, przeprowadził się teraz w inne miejsce, więc ma zapewne o wiele lepsze warunki. Kiedy zburzyłem to straszydło, zająłem się budową własnego domu. W międzyczasie śpię pod szałasem, jednak ogień skutecznie odstrasza wszelkie niedźwiedzie, wilki i inne okropieństwa. Zacząłem od fundamentów, dzięki czemu już teraz mogę chodzić po solidnych panelach, niedługo później wykopałem piwniczkę nieco dalej. Obecnie jestem w trakcie wznoszenia ścian, będę musiał wybrać się do miasta po szkło, przecież z drewna nie wykonam okien! No trudno, na razie muszę zadowolić się wielkimi otworami w moim niedokończonym domu.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.